Zakup pierwszego mieszkania, czyli młodzi w obliczu kredytu

 

Przez ostanie lata mieliśmy okazję zauważyć, jak rozwija się w ludziach potrzeba niezależności i „bycia tu i teraz”. Minęły już czasy uosabiania poczucia bezpieczeństwa z posiadaniem własnego mieszkania.

 

Zaprosiłam do rozmowy Panią Małgorzatę Iwaniuk – psychoterapeutkę i założycielkę Centrum Rozwoju Osobistego w Białymstoku, by zapytać o możliwe powody takich decyzji młodych ludzi w naszym kraju.

 

mieszkania

Coraz więcej osób, które kiedyś zdecydowałyby się na zakup własnego mieszkania, przeważnie na kredyt, dziś stawia na wynajem, lub wciąż mieszka z rodzicami.

- Wg statystyk Metrohouse i Gold Finance z 2020 r. można wywnioskować, że osoby pomiędzy 20-30 rokiem życia stanowią niespełna 17% kupujących nieruchomości. Z czego to może wynikać?

 

- Pokusiłabym się o wskazanie kilku przyczyn takiego stanu. Wśród nich na pewno są kwestie finansowe. Żeby kupić mieszkanie, trzeba mieć albo 100% wartości mieszkania w gotówce, albo sporo wkładu własnego, kiedyś było to 10%, teraz jest do 20%, a nawet 30 wartości nieruchomości. Jeżeli młodzi nie mogą liczyć na pomoc rodziców, to sami muszą zgromadzić ten kapitał. Jednakże na starcie zawodowej kariery nie jest to proste zadanie. Który bank da kredyt młodemu człowiekowi świeżo po studiach? Człowiekowi, który zapewne nie ma pracy na czas nieokreślony, a na domiar złego, jego początkowe zarobki nie są też wysokie. W ślad za wyższym wykształceniem i większym doświadczeniem idą najczęściej wyższe zarobki. Jednakże, na powyższe potrzeba czasu i znowu jesteśmy w punkcie wyjścia.  Różnica wieku usamodzielniania się najczęściej właśnie na tym etapie znacząco się przesuwa. Ciężko jest odłożyć pieniądze, kiedy wypłata w pierwszych latach pracy pokrywa najczęściej koszty życia, stancji i nic poza tym. Myślę, że jest to główny powód, dla którego tak duża grupa osób młodych decyduje się na mieszkanie z rodzicami, wówczas łatwiej jest cokolwiek zaoszczędzić.

 

- No tak, kiedyś studia wyższe nie były tak dostępne, jak dziś, więc była mniejsza konkurencja, w postaci osób bardziej wykształconych oraz w ogóle ludzi na rynku pracy. Zwrócę uwagę, że obecnie osób w wieku pracującym jest również dużo więcej niż 20, czy 30 lat temu.

Pracodawcy często zatrudniają „praktykantów”, którzy zdobywają zawodowe doświadczenie non profit.

- Tak. Myślę, że na rynku pracy, osobom bez doświadczenia w CV, nawet ze skończonymi kierunkowymi studiami, czy kursami jest ciężko zdobyć intratną posadę.  Posadę, która dawałaby szansę odłożenia środków na wyżej wspomniany wkład własny do wymarzonego M2.

 

- Więc :

Przede wszystkim dobra praca/ edukacja/ doświadczenie.

Czy coś jeszcze?

 

- Kolejnym istotnym czynnikiem wpływającym na podejmowanie ważnych decyzji życiowych są szeroko rozumiane oczekiwania społeczne. Nasze społeczeństwo ma obecnie bardziej hedonistyczne nastawienie. Liczy się „tu i teraz”, dążymy do przyjemności, lekkości bytu i by jak najwięcej w życiu doświadczyć.

Duży nacisk kładzie się na rozwój osobisty, na doświadczanie życia, korzystanie z jego uroków.

To, co kiedyś człowiek odkładał, dziś wydaje na chwilowe przyjemności. W cenie są ekskluzywne zagraniczne podróże, markowe ubrania, bywanie w modnych miejscach spotkań towarzyskich. Pojawia się wówczas dylemat, „korzystać z życia” czy odkładać na inwestycję. Osoba, która nie ma modnych ubrań, dobrego samochodu czy wizytówki z wakacji na Instagramie, jest niestety gorzej postrzegana w społeczeństwie. Jeśli słyszymy, że osoba, z którą rozmawiamy, głównie chodzi do pracy, wraca do domu i opiekuje się rodziną, jest często postrzegana jako niedbająca o siebie i nierealizująca swojego potencjału. Wszyscy mamy w sobie potrzebę spełniania społecznych oczekiwań, a w tym kontekście, zakredytowanie się na duży procent swoich dochodów wyklucza możliwość korzystania z życia w sposób spontaniczny i niezależny.

Ponadto, ciężko jest w wieku dwudziestu paru lat zmierzyć się z deklaracją, w jakim mieście chcę żyć, skoro „świat stoi przede mną otworem”. Młody człowiek wraz z upływem lat i nabieraniem doświadczenia, dowiaduje się, czego chce, co jest dla niego ważne, gdzie chce pracować. Myślę, że większość osób, decydujących się na zakup mieszkania, to ludzie już zdeklarowani, mający jasny cel w życiu. Nie możemy pomiąć faktu, że w dobie pandemii, kiedy mamy zdecydowanie trudniejszą sytuację gospodarczą i wiele dzieje się niespodziewanie, planowanie przyszłości jest trudniejsze. Przy tak dynamicznie zmieniających się warunkach życia, kredyt na 30 lat – bo z tym często wiąże się zakup mieszkania, to bardzo poważna deklaracja, która kojarzy się bardziej z zagrożeniem i ryzykiem, niż z poczuciem stabilizacji.

Jako psycholog, nie mogę nie wspomnieć wadze bagażu, jaki otrzymujemy z rodziny pochodzenia.

Osoby, które częściej decydują się na kredyt, to osoby wspierane przez rodzinę, które wychodzą silne z domu rodzinnego i mają gotowość do wyciągnięcia ręki po ich pomoc.

To, jakie komunikaty słyszeliśmy pod swoim adresem, jak byliśmy wzmacniani, i jak nasza pewność siebie była budowana, w konsekwencji skutkuje zaufaniem do samego siebie i wiary, że sobie poradzę. Lub w drugą stronę, mniejsza pewność siebie, lękowe nastawienie do przyszłości będzie skutkowała przewidywaniem czarnych scenariuszy. Osoba planująca taką inwestycję może tworzyć katastroficzne wizje choroby, utraty pracy, bankructwa, nierzadko w oderwaniu od realiów swojego życia.

Większą łatwość w braniu kredytów mają też osoby, których rodzice już korzystali z takich produktów. Wielokrotnie w moim gabinecie słyszę, że „w moim domu się mówiło, że kredyt, to smycz, kula u nogi”, albo „kredyt cię pogrąży, bankom nie można ufać”. Przekonania rodziców, są bardzo ważne i bezpośrednio wpływają na przekonania, w jakie wierzymy w przyszłości.

 

bez kredytu

 

- Wydaje mi się ciekawa do poruszenia jeszcze inna kwestia.  Czy wg Pani spadek liczby zawieranych małżeństw mieć wpływ na późniejsze „pójście na swoje”?

Z danych GUS-u wynika, że obecnie w Polsce zawartych zostaje o 30% mniej małżeństw, niż w latach 90-tych i ta różnica stale rośnie. Wiek zawarcia małżeństw od tego czasu również przesunął się o ok. 7 lat.

- Oczywiście. Zmieniło się podejście do instytucji małżeństwa. Funkcjonuje rozluźnienie przekonań dotyczących tego, że małżeństwo jest bardzo ważną wartością. Duża część społeczeństwa patrzy przychylnie na konkubinaty i pozostawanie partnerami w nieformalnym związku. Często okupione są większym lękiem. Mówi się, że rozstanie w związku partnerskim trwa tyle, co spakowanie walizek. Taka relacja często, choć nie zawsze, wiąże się z mniejszym poczuciem bezpieczeństwa, a przecież wspólny kredyt i mieszkanie to jest duże zobowiązanie, łączące na wiele lat. Tak więc niezawieranie małżeństw może mieć na to wpływ.

Jeżeli pojawiają się dzieci, wtedy temat zakupu mieszkania i ewentualnego kredytu najczęściej powraca, bo siłą rzeczy, z dziećmi trudniej migrować, decydować się na duże zmiany.

Wtedy przywiązanie do miejsca jest większe i stąd pewnie większe prawdopodobieństwo wzięcia kredytu przez rodziny niż przez singli, którym o kredyt jest znacznie trudniej. Jeżeli jest z nami druga osoba, która zarabia, a jej wypłata pokrywa część lub całość czynszu administracyjnego lub najmu, łatwiej można podjąć decyzję o usamodzielnieniu się i odłożeniu kapitału na wkład własny. Jest jeszcze jeden powód, dla którego single niechętnie decydują się na zakup mieszkania. Mam w gabinecie sporo pacjentów, których argumentem jest nadzieja, że za chwile kogoś spotkają na swojej drodze. Kogoś z zupełnie innego miasta, czy z własnym mieszkaniem, lub kogoś, kto też nie ma mieszkania, i mogliby wziąć wspólny kredyt, by mieć wspólne mieszkanie.

 

- Czy możemy przyjąć, że zaczynamy doceniać i myśleć poważnie o stabilizacji najczęściej dopiero wtedy, kiedy myślimy o dzieciach, bądź gdy już się one pojawiają?

 

Tak. Zapewnienie stałego miejsca zamieszkania dzieciom może być silną motywacją do tego, żeby się osiedlić. Jeszcze niedawno, słowo „stabilizacja” i zakup mieszkania, kojarzyło się bardzo pozytywnie. Natomiast aktualnie, zaczęło się kojarzyć z poczuciem nudy, może nawet starością, brakiem rozwoju i poczuciem, że coś już się na zawsze skończyło. Ciekawym zjawiskiem jest to, co w swojej Skali stresu ujawnili Holmes i Rahe. Pokazali oni, że nawet obiektywnie pozytywne zmiany w naszym życiu, jakim jest zakup mieszkania w tym wypadku, są okupione dużym stresem. Jeśli ktoś nie jest wyposażony w wystarczającą odporność na sytuacje stresujące, to może mieć kłopot z podejmowaniem decyzji, czegokolwiek by miały dotyczyć.

 

 

 

Mgr Małgorzata Iwaniuk: Psycholog o specjalności klinicznej, psychoterapeuta uzależnień, terapeuta dzieci i młodzieży, szkoleniowiec.
 

Wykształcenie psychologiczne zdobyła na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. Doświadczenie i umiejętności w zawodzie rozwinęła w Szpitalu Neuropsychiatrycznym w Lublinie.

 

Prowadzi szkolenia dotyczące rozwoju osobistego, radzenia sobie ze stresem, komunikacji interpersonalnej, asertywności, autoprezentacji. Ponadto jest Biegłym Sądowym w Przedmiocie Uzależnienia Od Alkoholu w Sądzie Okręgowym w Lublinie

 

 

 

 

 

rozmawiała: Karolina Wasilewska-Buraczyk

 

 

 

 


Masz pytania? Skontaktuj się z nami lub odwiedź najbliższe biuro Metrohouse.

+48 22 626 pokaż!

Wypełnij poniższy formularz:

Czy ten wpis okazał się przydatny? Udostępnij znajomym


Wyślij wiadomość mailem

Czy ten wpis okazał się przydatny?
Wyślij znajomym!


Wyślij wiadomość mailem

Nasi klienci powiedzieli

,,Pragnę ze swojej strony podziękować za znalezienie klienta na wynajem mojego mieszkania. Pan Mirosław Koński będzie przeze mnie szczególnie dobrze zapamiętany, bo rzadko spotyka się w dzisiejszych czasach osobę, która nie dość, że zawsze jest dobrze do swojej roli przygotowana, to cechuje się wysoką kulturą osobistą, rzetelnością i dbałością o interesy swojego klienta."

— Sandra S., Marki